Winne Wtorki: Mikołajkowa Burgundia

Winne Wtorki

Od kilku miesięcy żyję w biegu. W biegu na uczelnię i z uczelni, w biegu do pracy i z pracy. Z każdym dniem zauważam, że mam znacznie mniej wolnego czasu, aniżeli bym chciał. Nawet w weekendy nie potrafię zwolnić, bo staram się nadrabiać „zaległości” z całego tygodnia. I tak trwam w tym błędnym kole, wypatrując dłuższego wolnego, tak samo jak rozbitek na oceanie wypatruje z utęsknieniem łodzi, która przyniesie ratunek. Nic nie szkodzi, że później część tego wolnego czasu i tak poświęcam na nadrabianie spraw „do załatwienia na wczoraj”…

W pewnym momencie jednak organizm i umysł nie wytrzymują takiego trybu życia, krzycząc przy tym doniośle, że należy im się odrobina wytchnienia. Taki moment nastąpił u mnie w ostatni weekend. Usprawiedliwiając się imieninami prawie całą niedzielę powstrzymywałem się od ruszania rzeczy, które wymagałyby ode mnie zbytniego zaangażowania zwojów mózgowych. Lenistwo ogarnęło mnie do tego stopnia, że z trudem zabrałem się do pisania niniejszego wpisu. Ostatecznie jednak udało mi się zebrać do stworzenia artykułu na dzisiejsze Winne Wtorki.

A wszystko to za sprawą wina, które otrzymałem od Szymona, autora bloga Dolina Mozeli. Dzisiejsze Winne Wtorki to edycja Mikołajkowa. Podobnie jak w zeszłym roku, blogerzy, którzy zgłosili chęć wzięcia udziału w dzisiejszych WW, musieli wysłać innemu autorowi bloga butelkę wina. Szymon do zadania bardzo się przyłożył i w moje ręce trafiło burgundzkie Pinot Noir.

Otrzymane wino wręcz idealnie wpisało się w tegoroczny początek grudnia (mam na myśli pogodę). Średnio-lekka czerwień to coś, czego mi było trzeba w ostatnich dniach, również biorąc pod uwagę „życie w ciągłym biegu”. Wino miało intensywną, ale nie nieprzejrzystą, czerwoną suknię. W nosie z początku potężna dawka dojrzałych, świeżo zerwanych z krzaka czerwonych porzeczek. Gdzieś w na skrzydłach pojawiły się równie dobrze wykształcone i aromatyczne jeżyny oraz maliny. Wraz z upływem czasu, gdy wino zaczęło otwierać się coraz śmielej, do głosu doszła również nieco słodkawa wiśnia. W ustach natomiast owoce musiały ustąpić miejsca żwirowatości i mineralności. Obok kwaśnych porzeczek pojawiły się piaskowe nuty, które ciągnęły się dość długo, zdobywając jeszcze więcej pola na finiszu. Dobrze dopasowana tanina i łechcąca podniebienie kwasowość idealnie wykańczały ten piękny, burgundzki obrazek. Wino dobrze zbalansowane, harmonijne, godne polecenia do drobiu w akompaniamencie śmietanowych sosów.

Korzystając z okazji: Szymonie, bardzo dziękuję Ci za butelkę, która pozwoliła mi na chwilę wytchnienia, i dzięki której mogłem znów poznać inną winiarską ścieżkę, aniżeli te, które sam sobie wyznaczam. Życzę Tobie, blogerom pijącym dzisiaj moje zdrowie (Mikołajkowe!) oraz wszystkim Czytelnikom niniejszego bloga, jak najwięcej chwil wolnych od codziennego zabiegania, odrobiny spokoju i czasu dla najbliższych (tak na zbliżające się święta, jak i na kolejne dni, tygodnie i miesiące…).

Nazwa: Pinot Noir Vielles Vignes 2013

Producent: Jacques Girardin

Miejsce zakupu: Winko

Cena:

Rodzaj wina: czerwone, wytrawne

Ocena: 4,5/6

Inni wtorkowicze napisali:

Portugalski Mikołaj zawitał do autorów bloga Winniczek

Zdegustowany obdarowany Rieslingiem

Przy winie tym razem przy węgierskiej butelce

Pisane winem również w Portugalii

Blurpppa obdarował Mikołaj w wersji żeńskiej

Nasz Świat Win również z Rieslingiem

Dolina Mozeli tym razem na Węgrzech

Winiacz i jego Primitivo na szóstkę

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s