Winne Wtorki: Negroamaro dla obcych

Winne Wtorki

Jakim winem poczęstowałbyś przybyszów z innej planety, aby pokazać im jakie wspaniałości rodzi nasza Ziemia?

Na to pytanie, przynajmniej na pierwszy rzut oka, nie da się znaleźć sensownej, a już na pewno nie jednoznacznej, odpowiedzi. Zdefiniowanie motywu przewodniego dzisiejszego wpisu i dopasowanej doń odpowiedniej butelki przyszło mi z niemałym trudem. Z pierwszym zadaniem poradziłem sobie samemu, w realizacji drugiego przyszła mi w sukurs Słoneczna Winnica. Idźmy jednak po kolei, wróćmy do źródła, a tym jest Robert, autor bloga Winiacz, który właśnie tak karkołomny temat zaproponował na dzisiejszą edycję Winnych Wtorków.

Jako osoba twardo stąpająca po ziemi, nieco dopasowałem wspomniane we wstępie pytanie do tezy, z jaką dziś występuję. Trudno mi dywagować na temat istot pozaziemskich. Nie mam o nich żadnego pojęcia, nie za bardzo chce mi się w nie wierzyć, nie rozumiem też do końca całego szumu medialnego, który wybucha za każdym razem, gdy pojawia się wiadomość o bliskim spotkaniu n-tego stopnia. Skupiłem się zatem na drugiej części pytania, która mnie wydała się bardziej istotna: aby pokazać im jakie wspaniałości rodzi nasza Ziemia. Po pierwsze: im, czyli komu? Po drugie: jakie wspaniałości?

Zadałem sobie kilka prostych pytań: po co lecieć z butelką wina w kosmos, skoro wciąż przygniatająca większość ludzi, którzy żyją tuż obok rzeczonych wspaniałości nie ma o nich pojęcia. Czy nie lepiej pokazywać niesamowitą siłę natury istotom, które są nią otoczone, a wciąż nie poznały jej nawet w ułamku? O wiele bardziej od wyimaginowanych dyskusji przy kieliszku czerwonego z kosmitami, wolę dysputy z enogastronomicznymi laikami łaknącymi wiedzy i smaku przy suto zastawionym stole w akompaniamencie odpowiednich trunków. Ten oto krótki tok rozumowania doprowadził mnie do prostego stwierdzenia: odpowiedzią na zawarte w dzisiejszym temacie pytanie jest wino niezbyt skomplikowane, które sprawdzi się zarówno przy posiłku, jak i podczas dogorywającej dyskusji wyłącznie z kieliszkiem w dłoni.

Negroamaro z Apulii wydawało mi się dobrym kandydatem. Nieoczywiste, bo żyjące w cieniu sławy południa Włoch, primitivo, a zatem idealnie nadające się do niesienia kaganka oświaty. W dydaktyczny dyskurs dodatkowo można wpleść pierwiastek lingwistyczny napominając o pochodzeniu nazwy szczepu. Negroamaro w prostej linii pochodzi od niuru maru, czyli czarne gorzkie. Nietrudno znaleźć związek z cechami organoleptycznymi wina: ciemny kolor i charakterystyczna goryczka (nierzadko dość wyrazista, co na szczęście w połączeniu z odpowiednim kulinarnym akompaniamentem sprawdza się idealnie). Przy okazji napomknąć można, że szczep ten jest szóstym w kolejności pod względem wielkości zbiorów we Włoszech oraz, że aktualnie wraz z innymi lokalnymi smaczkami jest na fali wznoszącej (czy już wspominałem, że chęć bycia na czasie i podążania za modą można wykorzystać również dla bardziej wzniosłych celów?).

Tyle teorii. Praktyka zweryfikowała moje tezy i w niektórych punktach oddała im rację, w innych nie. Nigra, czyli stuprocentowe negroamaro z Apulii idealnie sprawdziło się z talerzem carbonary. Chociaż wino nie miało styczności z beczką, w nosie nie pojawiły się jedynie świeże owoce. Dało się wyczuć mocno dojrzałe ciemne owoce (jeżyny, nieco śliwek, jagody), korzenne tło, a nawet nikła nutę dymną. Ta mieszanka wydawała się wręcz stworzona po to, aby towarzyszyć zapachowi wędzonego podgardla, które wylądowało w makaronie. Całość ułożyła i wygładziła się po około godzinie, gdy wino nabrało powietrza. W tle nadal jednak majaczyła nuta wędzonki i skóry. W ustach ładna, żywa kwasowość, tuż za nią podążała wyraźna goryczka. Samo w sobie trochę męczyło, ale z nitkami makaronu oblepionymi kremowym żółtkiem i podgardlem było bezbłędne. Odrobina tanin zawartych w winie wystarczyła, aby kompensować przyciężkawe spaghetti. To negroamaro zdecydowanie pokazuje swoją najlepszą stronę w towarzystwie jedzenia, a już na pewno, gdy na talerzu znajdzie się chociaż mały wędzony akcent. Polecam do posiłku. I do częstowania kosmitów lub po prostu ludzi…

Nazwa: Nigra Negroamaro IGP

Producent: Romaldo Greco

Miejsce zakupu: Słoneczna Winnica

Cena: 49zł (moje wino otrzymałem od importera)

Rodzaj wina: czerwone, wytrawne

Ocena: 4,5/6

Advertisements

3 uwagi do wpisu “Winne Wtorki: Negroamaro dla obcych

  1. Toś mnie zaskoczył zmianą adresu! Co do kosmitów jestem podobnego zdania. Lepiej wypić butelkę we ‚własnym’, nomen omen, gronie niż z obcymi 😉 Na przykład owego sebastianowego Deutza. Opróżniłem akurat jedną flaszkę w zeszłym tygodniu. Zajęło mi to trzy dni, co dobrze świadczy o jakości wina 😉
    Pozdrawiam!

    Lubię to

    1. Do Deutza mam również duży sentyment, to był pierwszy szampan w moim życiu, nie dziwota, że chętnie do niego wracam.

      A co do zmiany adresu, cóż… poprzednia platforma nie dawała już rady. Mam nadzieje, że w dłuższej perspektywie ta zmiana wyjdzie na dobre.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s