Enoturystyka na dwóch kółkach: Winnica Modła

Podróże, wino

Od Płochockich wyjechaliśmy, gdy słońce już kierowało się ku horyzontowi. Ostatnie promienie ogrzewały nam twarze, ale jak tylko złocisty krąg zniknął za sadami majaczącymi przed nami, zrobiło się jeszcze chłodniej niż w ciągu dnia. Byliśmy już blisko miejsca, gdzie planowaliśmy rozbić namioty. To, co na mapie wydawało się być dość sporym lasem, w rzeczywistości okazało się niewielkim zagajnikiem. Drzewa były wciąż nagie, na gałęziach nie było nawet zapowiedzi młodych liści w postaci pączków.

Aby nie było nas widać z niewielkiej asfaltowej drogi, prowadziliśmy rowery w głąb zagajnika podmokłą dróżką przez dobre kilkanaście minut. Robiło się coraz ciemniej i chcąc rozłożyć namioty bez potrzeby korzystania ze światła latarek, musieliśmy zadowolić się tym, co znaleźliśmy dotychczas. Przygotowaliśmy teren pod obozowisko wyrzucając spróchniałe konary i wyrywając niewielkie krzewy. Rozłożenie namiotów zajęło nam dosłownie kilka chwil, Ł. w międzyczasie przykrył rowery zabezpieczając je przed wilgocią. Na noc zapowiadano temperaturę poniżej zera, więc czym prędzej zaszyliśmy się w śpiworach nie zdejmując przy tym grubych spodni i puchowych kurtek. Szybka kolacja przygotowana nad palnikiem gazowym i kilka łyków aromatycznego półsłodkiego frizzante (połączenie niezbyt udane biorąc pod uwagę obecność kaszy, sera i kiełbasy w menażkach, ale z kolei patrząc na okoliczności, najlepsze z możliwych) ukoiły nas do snu.

***

Noc minęła spokojnie, bez żadnych przygód, o dziwo również bez mrozu wdzierającego się w każdy odkryty fragment ciała. Dopiero po otworzeniu namiotu dotarło do nas zimne poranne powietrze, ale wraz z nim poczuliśmy też niesamowity zapach ściółki leśnej i rosy.

Czym prędzej wyszliśmy ze śpiworów, złożyliśmy namioty i zapakowaliśmy całe obozowisko na bagażniki rowerów. Od zamku Krzyżtopór dzieliło nas zaledwie kilka kilometrów, odległość w sam raz, aby się rozgrzać i rozbudzić. Na miejsce dojechaliśmy tuż po otwarciu zabytku dla zwiedzających. Dzięki temu mieliśmy szczęście przechadzać się po praktycznie opustoszałych ruinach z pierwszej połowy XVII wieku. Pojawił się i wątek italianistyczny, zamek w Krzyżtoporze bowiem jest przykładem fortecy budowanej na wzór włoskiego palazzo in fortezza, to jest pałacu posiadającego cechy obronne (jak chociażby baszty czy fosa i most zwodzony prowadzący do bramy głównej). Tego typu budowle powstawały w renesansie we Włoszech, rozpowszechniając się później na terenie całej Europy. Zamek w Krzyżtoporze, co ciekawe, był największą budowlą pałacową w Europie aż do momentu powstania Wersalu!

Śniadanie w takich okolicznościach wydało nam się wręcz obowiązkowym punktem programu, tym bardziej, że nasze żołądki zaczęły domagać się strawy. Szybkie zakupy w małym sklepiku i prawdziwa uczta w jarze, w którym niegdyś płynęła woda broniąca dostępu do zamku.

Jeszcze zanim ruszyliśmy w dalszą drogę zebraliśmy się wokół mapy, aby dokonać modyfikacji trasy przewidzianej na ten dzień. Początkowe założenia przewidywały przejazd do Ostrowca Świętokrzyskiego drogą o długości około 80km. Wszyscy jednak doskonale wiedzieliśmy, że nie jesteśmy w stanie wykonać tego planu w pełni. Dla mnie i I. ten wyjazd był właściwie pierwszym takim wyskokiem w tym roku, już 50km wydawało się dla nas niezłym osiągnięciem. Do takiej właśnie długości skróciliśmy trasę, po czym zebraliśmy nasz dobytek i zaczęliśmy pedałować w stronę celu wycieczki, Winnicy Modła.

***

Dystans pobyty tego dnia dał nam nieźle w kość, a to za sprawą licznych wzniesień, które musieliśmy pokonywać niemal do samego Ostrowca. Gdy już mieliśmy zatrzymać się na kolejny postój, nieoczekiwanie dojechaliśmy do jednej z głównych dróg prowadzących do miasta. Wstąpiły w nas nowe siły i ochoczo ruszyliśmy ku mecie.

Z właścicielem Winnicy Modła umówiliśmy się na wieczór. Przyjechał po nas tuż przed zmrokiem. Gdy weszliśmy do auta szybko zaproponował, abyśmy przeszli na „ty” i zabrał nas do swojej parceli. Wysiedliśmy z auta na niewielkim wzgórzu. W dole znajdowały się drzewa i niskie zarośla skutecznie kryjące rzekę, od której nazwę wzięła sama winnica. Teren stromo zbiegał ku wąskiemu ciekowi wodnemu. Tak nachylonego stoku obsadzonego winoroślą w Polsce jeszcze nie spotkałem! Kilka zdjęć i pytań do właściciela, po czym ruszyliśmy do winiarni znajdującej się przy domu Tomasza.

***

Po dotarciu na miejsce zobaczyliśmy pierwsze krzewy winne nasadzone przez właściciela Modłej. Rosną one spokojne po dziś dzień w przydomowym ogródku. Zeszliśmy do piwnicy, którą zaadaptowano jako winiarnię, salę degustacyjną i miejsce, gdzie dojrzewają wina.

Właściciel winnicy szczerze wierzy, że przyszłość polskiego winiarstwa leży w uprawie vitis vinifera, a dowodem na prawdziwość tej tezy są jego wina. Wypuszczane przez Winnicę Modła rok w rok niezwykle świeże, czyste i bogate w aromaty butelki potwierdzają, że nad Wisłą szczepy winne mają rację bytu (chociaż sama winnica Tomasza oddalona jest od najdłuższej polskiej rzeki o jakieś 30km). Jedno jest pewne, wina produkowane pod Ostrowcem mogą spokojnie konkurować z najlepszymi butelkami pochodzącymi z innych krajów winiarskich.

Przy akompaniamencie kilku rodzajów serów zagrodowych, oliwek, świeżej bagietki i aromatycznej oliwy zaczęliśmy degustację. Na pierwszy ogień poszedł Wrestling XV, czyli Riesling z 2015 roku. Wino o jaśniutkiej barwie, które obdarowało nas czystymi nutami zielonych jabłek i cytrusów. Zarówno w nosie, jak i na podniebieniu oferowało potężną dawkę rześkości i świeżości, a nawet nieco mineralnego tła. Wysoka kwasowość tego wina była tym bardziej wyczuwalna, że praktycznie nie pojawił się w nim kontrapunkt w postaci cukru resztkowego. W skrócie? Po prostu świetny polski Riesling!

Pod nazwą Pigriner XV krył się kupaż Pinot Gris i Gewürztraminera. Wino miało nieco ciemniejszą barwę, wchodzącą nawet w tony różowe, a to za sprawą wydłużonej maceracji. W nosie zdecydowanie dominował pierwszy ze szczepów, drugi być może da o sobie znać, gdy krzewy winnej latorośli zapuszczą głębiej swoje korzenie. Pojawiły się dojrzałe gruszki i jabłka, w ustach nieco pestkowej, ale delikatnej goryczki na finiszu. Więcej ciała niż u poprzednika. Już teraz jest bardzo dobrze, ale jeśli w kolejnych rocznikach pojawi się nieco więcej nut charakterystycznych dla Gewürztraminera, obraz będzie pełniejszy.

Różowy Cfajgeld XV miał ciepłą, malinową barwę, niezbyt intensywną. Wino w nosie oferowało typowe dla Zweigelta pod tą postacią nuty: dojrzałe poziomki, truskawki i maliny. Wino dość proste, ale czyściutkie i zniewalające w swojej prostocie. Delikatne musowanie na języku odciążało całość i nadawało lekkości. Kolejny przykład przyjemnego wina tarasowego z Polski.

Apricus XV to jeden z niewielu reprezentantów mieszańców w Winnicy Modła. Ładna, złocista barwa. Cytrusowe z początku, ale wciąż nieco zamknięte. Otworzyło się po dłuższej chwili w kieliszku i porządnym dotlenieniu oferując bogaty aromat złożony z agrestu, kwiatów czarnego bzu i białych owoców. Dość dużą kwasowość zbalansował wyraźnie wyczuwalny cukier resztkowy. Aromatyczność i rześkość w idealnej równowadze. Na pewno jest to wino, które zasmakuje większej rzeszy konsumentów. Proste w obsłudze zadowoli początkujących fanów polskiego wina, ale będące jednocześnie świetną interpretacją hybrydowego Solarisa zaciekawi znawców.

Po tych owocowych doznaniach przyszła pora na ciekawostkę. Riesling z 2014 roku, który nie trafił do sprzedaży za sprawą przypadku. Zabutelkowane wino pozostawiono do leżakowania. Okazało się jednak, że działalność drożdży się nie zatrzymała i trwała w najlepsze, tworząc wino musujące metodą tradycyjną. Riesling pozostał na osadzie drożdżowym, przez co nad kieliszkiem unosiły się silne aromaty chałki drożdżowej i pieczonych jabłek.  Drobne bąbelki odrywające się od dna kieliszka i wędrujące w górę przez złocisty płyn przyjemnie głaskały podniebienie… aż szkoda, że ten Riesling nie jest dostępny w regularnej sprzedaży…

Słyszeliście kiedyś o szczepie Bouvier? Jest to jedna z najczęściej występujących białych odmian w Austrii, dokąd dotarła z kolei ze Słowenii. Poza Burgenlandem jednak nie zrobiła ona większej kariery. Jej obecność pod Ostrowcem Świętokrzyskim jest zatem nie lada gratką dla enoturystów. Buwjer XVI produkowany przez Tomasza ma bledziutką suknię. W nosie dominują nuty kwiatowe, pojawia się też nieco białych owoców. Delikatne musowanie i kwasowość zdominowana przez aż 17g cukru resztkowego świetnie się uzupełniają. Ładne ciało i ładny balans. Wino kompletne krótko mówiąc.

Doszliśmy niemalże to końca tej niezwykłej podróży przez prawie same vinifery dojrzewające na stoku pod Ostrowcem Świętokrzyskim. Najlepsze (no dobra, jedno z najlepszych) zostało jednak na sam koniec. Cuvee XV to kupaż zdominowany przez odmiany Cabernet Sauvignon i Merlot z niewielką domieszką Blaufränkisch i hybrydy Léon Millot. Wino miało przepiękny aromat złożony z dojrzałych czarnych porzeczek i jeżyn, a w tle pojawiły się delikatne nuty beczkowe (mokre drewno, kora, tytoń, skóra). W ustach eleganckie taniny skrojone wręcz na miarę i kwasowość, która nadawała całości charakteru. Przepyszna czerwień, która stanowi dowód na to, że w Polsce udają się nie tylko wina białe!

***

Znów musieliśmy zmierzyć się z syndromem „podegustacyjnym”. Po całym dniu na świeżym powietrzu i nieustannym wysiłku, spotkania z producentami z Sandomierszczyzny stały się dla nas niezwykle miłym momentem dającym chwilę wytchnienia. Czas spędzony z właścicielem Winnicy Modła był dla nas nie lada przeżyciem, a samo spotkanie dało nam dużo do myślenia, nie tylko w kontekście winiarskim. Jedyne czego tym razem nie wynieśliśmy ze sobą, to wino. Każda z kolejnych butelek otwieranych przez Tomasza wywierała na nas coraz to większe wrażenie. Aby za bardzo nie obciążyć naszych rowerów na dalszą drogę, zdecydowaliśmy się zamówić wina po powrocie do domu.

P.s. Tej nocy spaliśmy pod dachem, na łóżkach!

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Enoturystyka na dwóch kółkach: Winnica Modła

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s