Lonely Planet || Wine Trails

Książki, Podróże, wino

Wakacje. Błogie lenistwo, dni przepełnione żarem lejącym się z nieba, spędzone jedynie na nic nie robieniu. Albo inaczej. Pobudka o poranku, póki jeszcze nie jest zbyt gorąco, mapa w dłoń i marszruta po zabytkach miasta. W południe posiłek w lokalnej knajpce zaprawiony kieliszkiem regionalnego wina, później dwie godziny sjesty i powrót na zabytkowy szlak. A wieczorem przychodzi czas na kolejny kieliszek schłodzonego białego wina i zasłużony odpoczynek.

Nieważne jak lubicie spędzać wakacje. Nie ma znaczenia czy wolicie leniuchować na ręczniku kąpielowym na sycylijskiej plaży, czy może bardziej Wam w smak przejść kilkanaście kilometrów w żarze pośród uliczek antycznego Rzymu. Jeśli w podróżach towarzyszy Wam gdzieś w tle (lub nawet wybija się na pierwszy plan) chęć poznawania panoramy enologicznej odwiedzanego miejsca, na pewno wybierając się na wakacje sprawdzacie do której enoteki czy winnicy warto zawitać. Internet jest pełen przydatnych informacji, zdecydowana większość producentów i sklepów z winem ma już swoje strony, na których znajdziecie wszystko, czego dusza zapragnie, aby dobrze zaplanować podróż. Są jednak tacy, jak chociażby autor tych słów, którzy wciąż nad ekran smartfona czy tableta przedkładają papier. Dla nich jakakolwiek wycieczka wiąże się z trzymaniem tradycyjnej mapy w dłoni (na końcu zazwyczaj już mocno wymiętej i poplamionej) lub targaniem w bocznej kieszeni plecaka przewodnika, równie mocno doświadczonego przez los co wspomniana mapa.

W planowaniu podróży w, nazwijmy to, tradycyjny sposób, pomagają liczne publikacje winewriterów, sommelierów, lokalnych przewodników, a nawet prace zbiorowe będące prawdziwymi almanachami publikowanymi w regularnych odstępach z najświeższymi danymi. Jedna z taki prac stworzonych w kolektywie wpadła mi ostatnio w ręce, a że niebawem czeka mnie krótki pobyt w Piemoncie, postanowiłem sprawdzić ile przydatnej wiedzy mogę z niej posiąść. Przewodników Lonely Planet przedstawiać nikomu nie trzeba. Świat dzieli się na takich, którzy bez egzemplarza tego wydawnictwa z domu nosa nie wyściubiają oraz na takich, którzy omijają je szerokim łukiem i jedynie drwiąco podśmiechują się napotkawszy na trasie swojej przygody kogoś z książką tego wydawnictwa. Sam o dziwo plasuję się gdzieś po środku tej stawki, bowiem zdarzyło mi się po LP w życiu sięgnąć, ale koniec końców nie trzymałem się kurczowo wskazówek tam podanych.

IMG_1044.JPG

Wine Trails to próba podjęcia tematyki winiarskiej i przybliżenia czytelnikom 52 najbardziej znanych regionów produkcji na świecie (choć to bardzo umowne „najbardziej znane regiony” bo na stronach przewodnika pojawiają się takie lokalizacje jak Naoussa w Grecji, Meknès w Maroko czy tureckie Thrace). Trasy są krótkie, w sam raz na weekendowy wypad, ale powiedzmy sobie szczerze: kto jechałby pół świata do Australii, żeby spędzić tam zaledwie jeden weekend? Każdy region opisany jest według tego samego schematu: duże zdjęcie na całą stronę ilustruje piękno opisywanego miejsca, mapka zaklęta w kształt butelki wina obrazuje mniej-więcej gdzie znajdują się wskazane przez autorów winnice. W kilku zdaniach autorzy próbują przybliżyć winiarski charakter miejsca, a następnie opis ten rozszerzony zostaje do kilku (wciąż jednak zwięzłych) akapitów. Część praktyczną, jeśli można tak to nazwać, stanowią rzeczowe, niemalże encyklopedyczne, notatki na temat kilku winnic. Całość wykańczają trzy pytania: Where to stay? Where to eat? What to do? Niestety odpowiedzi na nie są bardzo lakoniczne i ograniczone… Podobnie jeśli chodzi o wskazówki dotarcia do opisywanego regionu. Pomysł podawania położenia najbliższego lotniska (nawet jeśli lata na nie zaledwie jeden samolot dziennie) i obowiązkowe informowanie, że można tam wynająć auto jest po prostu kiepski…

Szata graficzna, przepiękne wykonanie oraz kilka ciekawych rozwiązań dotyczących rozmieszczenia tekstu i obrazów na stronach przewodnika zdecydowanie podwyższają moją ogólną ocenę. Podobnie jak wspomniane „najbardziej znane regiony” winiarskie. Wszak mało kto sili się na opisywanie turecki winnic, zdecydowanie łatwiej jest przecież skreślić kilka zdań o producentach z Toskanii czy Bordeaux. Martwi natomiast bardzo ograniczony wymiar praktyczny przewodnika. Całość napisana jest zwięzłym, prostym (czasami niestety zbyt prostym) językiem, co ułatwia skupienie się na samym zwiedzaniu i planowaniu podróży, ale aby to robić potrzeba przede wszystkim konkretnych i przydatnych informacji, a tych tu brakuje. No to może Wine Trails należy czytać inaczej, trochę jak opowieść, a nie przewodnik? I tu słabo, język jest lakoniczny, tak naprawdę po kilku stronach czytelnik po prostu nie ma ochoty brnąć w to dalej… Cóż, nie szata zdobi przewodnik, jak to mawiają 😉.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s