Winni blogerzy są potrzebni

Vino al volo, wino

Teraz już chyba wszyscy mamy świadomość, że aktualny stan rzeczy potrwa jeszcze trochę. Nie dzień, nie dwa. Nie tydzień, ani może nawet nie miesiąc. I choć wszyscy sobie życzymy, żeby ta ostatnia opcja była absolutnym maksimum, nikt tak naprawdę nie wie kiedy i jak zakończy się epidemia Covid-19.

Już nikogo nie trzeba przekonywać, że nowy wirus jest zabójczy i grozi utratą nie tylko zdrowia, ale w wielu przypadkach i życia. Nawet antyszczepionkowcy coś zamilkli w ostatnich tygodniach. Każdy pokłada nadzieję w naukowcach i lekarzach oraz całej reszcie służb, które walczą na linii frontu… Większość społeczeństwa również przyjęła do wiadomości, że jedynym i słusznym rozwiązaniem jest siedzieć w domu na czterech literach, aby nie ryzykować zdrowia własnego i innych. W mediach rozgorzała dyskusja na temat skutków gospodarczych. Nic dziwnego, będą one niemal równie bolesne, co te zdrowotne.

Podsumowując: teraz nawet już najbardziej oderwane od rzeczywistości osobniki wiedzą jak z grubsza wygląda sytuacja. Co w takie sytuacji może zrobić osoba na co dzień pisząca o winie? Wydawać by się mogło niedużo, ale zapewniam, że jest to błędny tok rozumowania. Jak pokazują producenci oraz importerzy w wielu zakątkach naszego kraju, każdy na swój sposób stara się dotrzeć do potencjalnego klienta i sprzedać w trudnych czasach jedną lub dwie butelki. Nie ma sensu, abym powtarzał to, co już zebrał dla Was Maciej Nowicki (bo kto inny, jeśli nie największy piewca polskiej myśli enologicznej naszych czasów).

Wracam jednak teraz do blogerów, winnych pisarzy, dziennikarzy i showmenów. Każdego, kto z winem ma styczność czysto hobbystyczną. Opisuje, recenzuje, filmuje i fotki pstryka… Wielu z nas (jeśli nie wszyscy), posiada w swoich zbiorach kilka, kilkanaście, co lepsi kilkadziesiąt lub kilkaset butelek. Wśród nich z pewnością trafiają się butelki wyprodukowane na polskiej ziemi lub zakupione u małego polskiego importera. Dlaczego o tym wspominam? Bo właśnie teraz przyszedł czas, aby je otworzyć, opisać i zachęcić do kupna!

Biorąc przykład ze, skądinąd durnych, łańcuszków krążących po sieci proponuję co następuje:

  1. Począwszy ode mnie, każdy bloger (i nie tylko) nominowany oraz chcący wziąć udział w akcji powinien na swoim blogu, profilu FB, Instagramie lub YT opublikować recenzję butelki wina polskiego producenta lub zakupionej u polskiego importera (lokalnie działające małe przedsięwzięcia mile widziane!).
  2. Dokonawszy powyższego wspomniany osobnik będzie mógł nominować trzy kolejne osoby do tego samego zadania.
  3. W swoich publikacjach należy pamiętać, aby oznaczyć nie tylko kolejnych nominowanych, ale też producenta (w przypadku opisywania wina wyprodukowanego w Polsce) lub importera (w przypadku wina zagranicznego, ale kupionego w Polsce).
  4. W celu identyfikacji graficznej akcji zostało stworzone logo. #grafikpłakałjakoglądał, ale zachęcam do powielania w publikacjach biorących udział w akcji.
  5. Oczywiście moje italofilskie serce będzie cieszyć się tym bardziej, jeśli w tych trudnych dla Włoch chwilach sięgniecie bo butelki z tamtych okolic 😉 (zaznaczam: kupione i dostępne u polskiego/ich importera/ów).

Zacznijmy zatem zabawę. Wino, które zdecydowałem się otworzyć w tej podniosłej chwili nie pochodzi z Włoch, ale zakupiłem je u poznańskiego importera, którego ofercie bacznie się od dawna przyglądam. Mowa tu o MineWine. Sławek, właściciel, oraz cała reszta ekipy dwoi i się i troi od lat, aby na poznańskim rynku nie zabrakło flaszek od małych producentów dostępnych w dobrych cenach. Taką też jest Quinta da Rede Grande Reserva Douro DOC Branco 2015. Miałem zamiar ją przetrzymać jeszcze rok lub dwa, ale trudne czasy wymagają poświęceń… Z drugiej strony zapewniam, że do tego typu poświęceń jestem bardziej niż gotów! Do wina wracając. Barwa miała wciąż nieco zielonkawych refleksów, ale dominowały zdecydowanie tony złocisto-słomiane. W nosie pojawiły się od samego początku owoce egzotyczne (banany, ananas z puszki, mango i melon) oraz maślano-orzechowe tło. Na podniebieniu oleista, ale średnio ciężka budowa. Chwilami gęściejsze, choć dzięki zauważalnej owocowej kwasowości nadal orzeźwiające. Znów porcja egzotycznych owoców, do których na finiszu dochodzą zioła i grapefruit. No i gdzieś w tle majaczące nuty maślano-waniliowe. Dobrze już ułożone, z jednej strony eleganckie i dojrzałe, z drugiej niepozbawione młodzieńczej werwy. Świetne wino, które swego czasu zasłużenie znalazło się w Top 100 Wines of the World! Do kupienia w MineWine 😉.

Wypełniwszy swój obowiązek (z jakże nieskrywaną przyjemnością) nominuję następujących blogerów: Zdegustowany, Nasz Świat Win, Korek od wina. Do dzieła!

Jedna uwaga do wpisu “Winni blogerzy są potrzebni

  1. Co do otwierania wina w tym pokręconym czasie, to jest to doskonały pomysł. Ja też na niego wpadłem tylko, ze kierowałem sie zupełnie inną myślą. Po prostu uznałem że to dobry czas na otworzenie czegoś extra, co czekało na swoja „okazję” i tak pewnei by jeszcze poleżało nie wiadomo jak długo. No wiec wczoraj na swoje urodziny otworzyłem specjalne wino, z całym wydarzeniem mozesz zapoznać sie u mnie na blogu 😉
    Zapraszam!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s