Przypalony Włoch z Wrocławia

kuchnia

Mianem Italian Roast określa się mocno palone kawy, których ziarna mają ciemną i połyskliwą barwę. Wymiennie stosuje się również terminy French Roast, Spanish Roast, a nawet… Neapolitan Roast. Choć szczerze mówiąc nie jestem pewien, czy jakikolwiek mieszkaniec miasta na N. cieszy się ze zrównania go z ogółem kraju i vice versa…

Ziarna kawowca sowicie potraktowane temperaturą tracą wiele z cech naturalnych (między innymi kwasowość), ale w zamian zyskują mnóstwo nut wtórnych. To właśnie ten sposób palenia kawy jest odpowiedzialny za smak klasycznego espresso. Wypijecie je na całym Półwyspie Apenińskim, a im dalej na południe pojedziecie, tym jego intensywność będzie wzrastać. To nie przypadek, że właśnie włoskie espresso zyskało sobie rzesze fanów na całym świecie. Nuty czekolady, kakao, orzechów przeplatają się w nim przykryte pierzynką gęstej cremy. To po prostu jeden z najbardziej znanych i lubianych kawowych stylów na świecie. Punto e basta!

Od kiedy przerzuciłem się z kawiarki na ekspresy kolbowe zacząłem poszukiwania ziarna idealnego. I tak od gotowych kaw mielonych od wielkich włoskich producentów (Lavazza, Illy…) przeszedłem do ziaren w całości, które mielę samemu na świeżo według własnych upodobań. Wciąż jednak były to kawy dużych marek, które jakością nie grzeszyły… Potem zaczęły się eksperymenty z ziarnami droższymi od małych włoskich palarni. W końcu wraz ze wzrostem budżetu w młynku znalazły się kawy speciality. Nadal włoskie. I nadszedł ten moment: korona-kryzys, chęć wspierania polskich producentów, poszukiwanie idealnego espresso wypalanego w Polsce.

Przyznam szczerze, że kawę, którą testuję dzisiaj kupiłem po raz pierwszy kilka miesięcy przed zamieszaniem z COVID-19. Było to jedno z pierwszych rodzimych espresso, które wylądowały w mojej filiżance i wtedy zrobiło na mnie jak najbardziej pozytywne wrażenie. Relacja ceny do jakości była bardzo w porządku, kawa różniła się nieco od włoskich pozycji, których próbowałem wcześniej, ale wciąż czułem coś na wzór patriotycznej dumy, że to w granicach naszego kraju wypalono rzeczone ziarna.

Italian Roast od Etno Cafè. Dziś właśnie o tej pozycji. Po kilkunastu innych polskich espresso, wracam do starego znajomego. Na forach internetowych oraz stronach sklepów on-line przewijają się komentarze o różnej jakości w zależności od wypału. Sporo też się mówi o tym, jakie to Etno jest słabe albo co najwyżej przeciętne w porównaniu do konkurencji. Dzisiaj mówię sprawdzam i testuję czwartą w życiu kupioną paczkę przypalonego Włocha z Wrocławia.

19g kawy | 27 sekund parzenia | 40ml naparu

Ziarna rzeczywiście ciemno palone, połyskliwe, niepokruszone. Niestety co kilkanaście ziaren trafia się jedno czy dwa, które kolorem odbiegają od reszty. Przy mieleniu czuć tytoń i gorzką czekoladę. Łatwo ułożyć ją w kolbie, a napar wypływa z niej równym strumieniem. Może dlatego była ona dla mnie idealna na początek, gdy nawet nie zwracając uwagi na szczegóły byłem w stanie zaparzyć ją w zadowalający sposób? Crema w kolorze ciemnego brązu, jest jej w sam raz, dwa może trzy milimetry ponad naparem. W zapachu nie dzieje się wiele, dość prosty profil aromatyczny bazujący na czekoladzie i orzechach laskowych. W ustach podobnie, trochę jakby nutella bez dodatku cukru. Średnio intensywna, ze znikomą kwasowością i jedynie nieco wyższą goryczką. Dobre espresso na co dzień. Niewymagające skupienia, dające po prostu radość, gdy trafia do filiżanki z samego rana!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s