Campanilismo w piwie zaklęte

Podróże, wino

Na przełomie marca i kwietnia wydawało się, że potrzeba szczególnego wsparcia dla lokalnego biznesu będzie krótkotrwała. Ot, może kilka tygodni, w najgorszym wypadku kilka miesięcy, po czym wrócimy do szeroko pojętej normalności. Dziś, w połowie października, obserwując lawinowy wzrost zakażeń nie tylko w Polsce, ale ogółem na świecie, możemy już z pewnością stwierdzić: kolejne miesiące będą nie lada wyzwaniem dla gospodarki…

Wraz z wybuchem epidemii w Europie, a co za tym idzie również w Polsce, dało się zauważyć kilka zmian w zwyczajach zakupowych naszych rodaków. Oczywiście zmieniła się nie tylko zawartość koszyka przeciętnego Kowalskiego (papier toaletowy – tego nigdy za wiele, makaron – to w końcu nasze danie narodowe oraz maseczki i rękawiczki jednorazowe – to akurat zrozumiałe). Handel przeniósł się również z reala (w sensie rzeczywistości, nie niegdyś istniejącego supermarketu) do wirtuala. Zakupy internetowe dla wielu z nas to już codzienność, ale też ogromna wygoda. Sam poniekąd pracuję w dziale powiązanym z branżą e-commerce i mogę jedynie potwierdzić, że wzrost liczby zamówień składanych przy pomocy komputerów i smartfonów jest wprost proporcjonalny do liczby wykrytych zakażeń COVID-19. I teraz najważniejsze dla dzisiejszego tekstu: wielu z nas zaczęło baczniej zwracać uwagę na lokalnych producentów oraz sprzedawców. Chętniej sięgamy po produkty z naszego fyrtla, że gwarą poznańską się posłużę. Nie będzie chyba nadużyciem, jeśli stwierdzę, że w Polakach narodziła się nuta campanilismo, tak przecież zakorzenionego w umysłach i sercach włoskich.

Nie mogło być inaczej, do tej fali dołączyłem i ja. Choć szczerze powiem trudno mówić o dołączeniu, bo ku lokalnym wyrobom miałem skłonności już od dawna. Teraz po prostu jeszcze chętniej po nie sięgam i kilka złotych z portfela mniej nie są w żadnym wypadku czynnikiem, który sprawiłby, że odłożę je z powrotem na półkę sklepową. Opisywałem całkiem niedawno świetne kawy z palarni Coffee Journey, która znajduje się o rzut kamieniem od mojego domu. Jakieś dwa lata temu przydarzył mi się tekst o Winnicy Dolina Samy, również w bliskiej odległości od mojego miejsca zamieszkania. Dziś przyszedł czas na lokalny browar, Browar Sady.

Do lokalnego producenta piwa, od którego dzieli mnie dosłownie kilka minut, wybierałem się tak naprawdę od początku pandemii. Niestety rzeczywistość szybko zweryfikowała moje zamiary… Dotarłem tam w połowie września. To chyba i tak niezły rezultat biorąc pod uwagę wszystkie przeciwności losu, które mnie po drodze do Sadów spotkały. W sumie zakupiłem do testów osiem butelek i zapłaciłem za nie poniżej 50zł. Jak na lokalną małą produkcję sądzę, że to dobra cena. Jeśli jakość pójdzie w parze z oczekiwaniami oczywiście.

TEY IPA Bezalkoholowe

Od kiedy udało mi się spróbować dwóch, może nawet trzech naprawdę dobrych piw bezalkoholowych zupełnie zmieniłem ich postrzeganie. Szkoda, że nie udało mi się jeszcze spróbować znośnego wina bezalkoholowego… Tu prosto z butelki czuć nuty cytrusowe, chmielowe. Wyraźny zapach grejpfruta. Piwo ma barwę złocisto-bursztynową, piana szybko opada. W smaku trochę goryczki, powtórzenie aromatów już wspomnianych, ale całość zbyt rozwodniona. Zapisałem sobie notatkę: jak na IPA słabe, jak na IPA bezalkoholowe dobre. I tego się trzymajmy.

TEY IPA Bezalkoholowe z rozmarynem

Rozmaryn to jedno z tych ziół, które albo się lubi albo nienawidzi. Oczywistym jest więc, że to piwo albo pokochacie, albo nie przyjdzie Wam nawet do głowy, aby po nie sięgać. Zapach podobny do poprzedniej IPY, no być może trochę bardziej ziołowy. W smaku również nuty żywiczne, delikatny kwas. Całość orzeźwiająca, świeża z niewielką goryczką na finiszu. Świetne!

TEY Pils

Pils (błędnie mylony przez wielu z tym, co na półkach sklepowych dominuje) to dość prosty gatunek piwa, ale już nie tak prosto jest go wyprodukować. Niestety, ale nie robi on takiego zamieszania na salonach, jak browary z dodatkiem słodów wędzonych, pulp owocowych czy innych wymysłów. Trudno też zatem o dobrego pilsa na rynku. Tu mamy zapach zdominowany przez nuty zbożowo-słodowe i delikatne chmielowe tło. Kolor złocisty, drobnopęcherzykowa gęsta piana, która długo się utrzymuje na powierzchni piwa. Czysty, orzeźwiający smak z lekką nutą owocową na finiszu. Dobre.

TEY Witbier

Jedyne piwo w tej stawce, którego nie piłem ze szklanki, a dudniłem wprost z butli podczas przekopywania terenu pod przyszłą winnicę. Skórka pomarańczowa, nieco goździków, może bananów. Delikatna słodycz na podniebieniu. Całość leciutka i bardzo łatwo przyswajalna przy czym również niskoalkoholowa. Świetnie gasi pragnienie i tak też z niego skorzystałem.

TEY Session IPA

Z początku dość mocno żywiczne i grejpfrutowe. Barwa bursztynowa, lekko zmętniona. Na powierzchni gęsta, drobnopęcherzykowa piana. W smaku IPA pełną gębą z wyraźnym słodowym akcentem. Dobre z plusem.

TEY Maramango Fruti ALE

W mojej ocenie najlepsze i najmniej oczywiste piwo z zestawienia. W zapachu prosto z butelki czuć głównie dojrzałe mango. Sporo go tu. Przelewając do szkła całość ma kolor i konsystencję przecieru owocowego. Bez cienia piany. Musowanie delikatne, ledwo wyczuwalne po chwili. Kwasowe, owocowe z dominującymi nad wszystkim soczystymi mango i marakują. Świetne, bardzo pozytywne zaskoczenie.

TEY Tamagrono Fruit ALE

Zapach zdominowany przez lekko sztuczny winogronowy sok. Szkoda bo marzyło mi się piwo z moszczem winogronowym z prawdziwego zdarzenia. Barwa jasna i mętna, piany mało. Zapach i smak pokrywają się: napój winogronowy i trochę cytrusowego odświeżenia. A mogło być tak pięknie, a mogło to być piwo powstające we współpracy z jakąś polską (lokalną!) winnicą…

TEY Griczi Sour Fruit ALE

Ostatnia pozycja to zarazem jedna z najlżejszych wśród wszystkich degustowanych. Świeży grejpfrut unosi się nad szyjką butelki. Piana o dużych pęcherzykach, znika bardzo szybko. Na podniebieniu piwo kwaskowe, nieco rozwodnione. Czuć i grejpfruta i liczi, ale nie są one tak wyraźne i dominujące jak chociażby owoce z Maramango. Ot, taki letni odświeżacz na taras. Jest OK.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s