Uśmiech Angeliki na pandemiczny czas

Język, Książki

O zmianach społecznych w czasie trwającej pandemii powstały nie tylko setki artykułów, ale wręcz całe tomiska badań okraszone tysiącami wykresów. W owych analizach dało się dostrzec najczęściej dwie tendencje: wzrost spożycia alkoholu (w domowym zaciszu) oraz większą chęć na łóżkowe igraszki (teoretycznie też w domowym zaciszu)…

Co w sumie nie dziwi, wraz z początkiem pandemii do góry wystrzeliła również sprzedaż książek. Czy przełożyło się to w linii prostej na wzrost czytelnictwa? Szczerze mówiąc nie znalazłem badań, które dałyby odpowiedź na to pytanie. Patrząc po sobie, odpowiedzieć bym musiał zgodnie z prawdą: status quo… Tylko, że w moim przypadku książka na miesiąc to minimum. Tak było przed wirusem, tak jest teraz, mam nadzieję, że tak będzie i w przyszłości.

Perspektywa kolejnego lockdownu lub też kwarantanny narodowej, jeśli posłużyć się słowami Pana Premiera, zachęciła mnie do wzbogacenia domowej biblioteczki o kilka kolejnych pozycji. Wśród nich znalazła się jeszcze jedna część przygód Komisarza Montalbano. Do autora serii sycylijskich kryminałów, jak zapewne wielu z Was wie, mam bardzo duży sentyment. Wszak to o nim i samym szefie policji z Vigaty pisałem swoją pracę magisterską… Uśmiech Angeliki na promocji? Szybki rzut oka na grzbiety książek znajdujących się już w biblioteczce i nie było rady… Dwa dni później pochłonąłem niespełna dwieście stron w jeden wieczór.

I chyba na tym mógłbym zakończyć moją recenzję, ale pozwólcie mi na kilka słów więcej. Wystarczą pierwsze dwa zdania, aby z zapartym tchem znaleźć się w środku kryminalnej zagadki na sycylijskiej prowincji. Muszę jednak przyznać, że dawno Camilleriego po polsku nie czytałem, co z początku sprawiało mi niemałą trudność. No bo jak tu się cieszyć ciepłym sciroccu znad Afryki, jak tu oczami wyobraźni pochłaniać pola lwich paszcz obrastające wzgórza wokół wiejskich dróg, jak w końcu próbować chociaż wyobrazić sobie zapach spaghetti z jeżowcami, jeśli wszyscy wokół witają się słowiańskim dzień dobry? Pytanie retoryczne.

Aby jednak oddać cesarzowi co cesarskie, nie mogę nie wspomnieć, że autor przekładu, Maciej A. Brzozowski, poradził sobie całkiem zręcznie z nieskładnym i niepoprawnym stylem wypowiadania się policjanta Catarelli. Czytając jego kwestie bez żadnego problemu byłem w stanie wyobrazić sobie, jak brzmiałyby one w pseudo-sycylijskim narzeczu. Cała reszta, no cóż, z tą samą nierozwikłaną zagadką borykają się chyba wszyscy tłumacze wielkiego Camilleriego… Jak przełożyć dialekt, który tak naprawdę dialektem prawdziwym nie jest?

Słowem podsumowania oraz wracając do kunsztu samego autora. Uśmiech Angeliki to po prostu (albo aż!) kolejny popis literackich umiejętności ojca chrzestnego Montalbano. Wydawać by się mogło, że podobnie jak w przypadku Ojca Mateusza, prowincjonalne życie kryminalne po którymś już morderstwie przestanie ciekawić. Camilleri pokazuje natomiast, że wcale nie musi tak być. No i bym zapomniał: sięgając po ten tytuł, nie tylko dbacie o poziom czytelnictwa, ale też macie okazję doświadczyć wspomnianych na wstępie chwil przy alkoholu z pewną dozą łóżkowych igraszek…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s