Źrebaki ze stajni Equus

wino

Gdy Łukasz i Jowita prezentowali swoje wina na czerwcowej degustacji w Poznaniu na sali padło stwierdzenie, że widać tu dojrzałość i świadomość winiarzy. Że wiedzą czego chcą, co im smakuje i co chcą tworzyć. A następnie to robią.

Nie sposób mi się nie zgodzić z tą opinią i chętnie przytaczam ją każdemu, komu próbuję opisać założycieli Winnicy Equus. Łukasz i Jowita to para dobrze znana w polskim światku winiarskim. Ich imiona kojarzą się jednoznacznie z fachowością, ogromnym doświadczeniem i niezmiennie wysoką jakością produkowanych win. Fakt, że przez długi czas marketingowa strona ich enologicznego przedsięwzięcia leżała odłogiem, a mimo to ich wina schodziły na pniu, dobitnie wskazuje na to, co liczy się w Winnicy Equus.

Dziś natomiast logo z koniem częściej zaczęło się przewijać w social media i rad jestem z tego bardzo. Wszak więcej ludzi będzie miało okazję spróbować naprawdę światowej klasy win pochodzących z okolic Mierzęcina. Gwarantuję, że po pierwszym zapoznaniu wielu z chęcią wybierze się w odwiedziny do Dobiegniewa, gdzie Łukasz i Jowita wprowadzają w tajniki świata wina i degustacji w murach nowej winiarni…

Kilka dni temu w wielu miejscach Polski spadł pierwszy śnieg. W kontraście i odpowiedzi na zabielone świeżym puchem ulice, na profilu Winnicy Equus pojawiły się soczyście zielone etykiety trzech młodych win. Bez wątpienia i to musiał być świadomy zabieg, wszak u Łukasza nie ma przypadków. Kilka dni później Młody Passage 2020, Młody Karmazyn 2020 oraz on, Młody Grüner Veltliner 2020 pojawiły się i w moim kieliszku.

Znając kilka roczników dojrzałego Passage teoretycznie wiedziałem czego się spodziewać po jego młodziutkiej wersji. Nie miałem jednak nigdy okazji próbować go w takiej odsłonie, więc otwierając butelkę starałem się puścić w niepamięć wszystko, co dotychczas wiedziałem. Wino już teraz jest idealnie klarowne, choć na dnie butelki wytrąciło się nieco osadu. Suknia złota, delikatnie opalizująca. Nos zbudowany na bazie świeżych kwiatów i białych owoców. Usta dość lekkie, jeszcze bez idealnego balansu i struktury, ale już dziś pełne kwiatu lipy, delikatnych nut herbacianych i mnóstwa świeżości. Całość owocowa, rześka soczysta, utrzymana w ryzach wyraźną cytrusową kwasowością, a wieńczy to delikatna grejpfrutowo-pomelowa goryczka. Jak na takiego młodzieniaszka, już sporo w nim powagi i może zacząć próbować swoich sił w szukaniu kompana na talerzu.

Karmazyn to nie tylko nazwa koloru czy rodzaj ryby, ale i jeden z zapomnianych, endemicznych i niezwykle dziś rzadkich szczepów winorośli. Znany w Lubuskim również pod niemiecką nazwą Tauberschwarz jest uprawiany zaledwie w kilku miejscach w Polsce. Co ciekawe jest to odmiana dająca ciemne owoce, ale Młody Karmazyn z Winnicy Equus to blanc de noirs, a zatem wino białe. Zaraz po nalaniu do kieliszka uderza on aromatami brzoskwiniowo-morelowymi, gdzieś w tle plącze się nuta miodowa i zapach słodkiej mirabelki. Na podniebieniu pojawia się delikatnie drażniąca kubki smakowe kwasowość. Przywodzi ona na myśl dojrzałego ananasa, który z jednej strony pełen jest słodyczy, z drugiej natomiast wciąż przypomina o swojej młodzieńczej przeszłości. Sięgam po notatki i czytam: dojrzały, letni, soczysty. Średniej budowy z potencjałem gastronomicznym.

Po prostu porządnie skrojony Grüner. Poważna propozycja, która w przyszłym sezonie szparagowym zdobędzie podniebienia wielu smakoszy. Czy tylko butelek wystarczy dla wszystkich?  

Ostatni młodzieniaszek z tej trójki to długo wyczekiwany debiut na polskiej scenie winiarskiej. W kuluarach mówiło się od dawna, że Grüner Veltliner spokojnie sobie rośnie w Winnicy Equus czekając na swój moment. Czy to przypadek, że ma on swoje pięć minut w roku pandemicznym? Sądzę, że i tu nie ma mowy o zrządzeniu losu. Barwa słomiano-złocista, nos z początku ziołowy, świeży, chwilami mineralny, ale z czasem dochodzi do głosu dobra, jabłkowa baza. Usta średniej budowy, już dziś powoli łapiące balans. Czy da się tu doszukać sławnego dla tej odmiany białego pieprzu? Na ten moment to chyba bardziej domysły narzucane przez wyobraźnię, niż rzeczywistość, ale w żaden sposób nie ujmuje to samemu winu. Po prostu porządnie skrojony Grüner. Poważna propozycja, która w przyszłym sezonie szparagowym zdobędzie podniebienia wielu smakoszy. Czy tylko butelek wystarczy dla wszystkich?  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s