Portugalska czerwień na polskie mrozy

Zima znów chwyciła nas w swoim żelaznym uścisku. Czas, kiedy na początku lutego mieliśmy w ciągu dnia około dziesięciu stopni w plusie wydaje się być odległą przeszłością. Dziś cieszymy się, jeśli temperatura nad ranem nie spadnie poniżej dyszki… na minusie. Chciałoby się już usiąść na tarasie w ciepły letni (lub chociaż wiosenny) wieczór z kieliszkiem schłodzonego białego wina i w towarzystwie lekkiej sałatki bez nostalgii wspominać aktualną sytuację pogodową. Tymczasem wieści, jakie słyszymy od prognostyków nie napawają optymizmem. Na przyjście wiosny jeszcze trochę poczekamy.

Ja za to nie musiałem zbyt długo czekać na przyjście paczki ze Słonecznej Winnicy (nomen omen, w kontekście tego co za oknem, chciałoby się takie paczki otrzymywać jak najczęściej). Nadesłana butelka nie tylko jest wręcz idealna na długie zimowe wieczory, ale też samo miejsce jej pochodzenia nieodzownie kojarzy się z ciepłem i dniami skąpanymi w promieniach słońca. Choć dolina rzeki Douro w Portugalii to region rozsławiony przede wszystkim przez wzmacniane porto, dziś produkuje się tam już całkiem dobrej jakości wina wytrawne. Przepełnione gęstym owocem, gorącym słońcem, nierzadko podkreślone beczkowymi nutami mocarne wina z Douro stanowią nie lada konkurencję dla hiszpańskich, włoskich czy francuskich klasyków. Trafiają one przy tym do konsumenta w naprawdę dobrych cenach, co rzecz jasna przekłada się na dobry stosunek cena/jakość.

IMG_0247.JPG

Często próbując czerwonych win z okolic Douro nie potrafię się oprzeć wrażeniu, że są to flaszki stworzone dla statystycznego Kowalskiego, który chce akurat wydać nieco więcej niż zazwyczaj. Sporo owocu, sporo ekstraktu, dużo ciała, nierzadko dużo kwasu i tanin. Zasłyszane niegdyś przez przypadek stwierdzenie „jak już płacę więcej to chcę mieć kawał wina, a nie lekkiego sikacza” nabiera tu nowego znaczenia. I jeśli mam być szczery, wolę aby konsumenci w Polsce sięgali częściej po wina z Douro, aniżeli po znane wszystkim masowo produkowane etykiety czy ewentualnie primitivo, w którym więcej powideł śliwkowych niż na dziale „konfitury” w supermarkecie.

Wino, które otrzymałem dalekie było od primitivo. No i stanowczo nie po drodze mu i z najprostszymi portugalskimi winami znanymi z półek jednego z dyskontów (choć i tam czasami trafiają się ciekawe strzały w bardzo niskich cenach). O producencie Quinta Seara d’Ordens próżno szukać informacji w Internecie. Jedną z obszerniejszych notek znajdziecie na stronie importera Słoneczna Winnica, więc tam Was odsyłam, a ja przechodzę do sedna – Douro DOC Reserva 2015. Gdy otwierałem butelkę byłem świadom, że mam przed sobą zawodnika wagi ciężkiej. Przygotowałem się zawczasu i na moim talerzu wylądowała solidna porcja pieczonej golonki, a chwilę później domowa wędzona kiełbasa wieprzowa (przepis na nią na pewno znajdziecie na Italianizzato jeszcze przed Wielkanocą).

W kieliszku znalazło się wino o ciemnej sukni i  intensywnej, mocno wysyconej barwie. Całość nieprzejrzysta nawet tuż przy krawędzi kieliszka, chociaż w tym miejscu brunatno-purpurowe tony ustępują nieco jaśniejszym odcieniom. Kupaż trzech portugalskich szczepów (touriga franca, touriga nacional, tinta roriz) w nosie z początku częstuje znaczną ilością ciemnych owoców. Z czasem wino ładnie się otwiera, a do głosu dochodzi beczkowa kompozycja, która nie zagłusza, a dobrze podkreśla wiśniowo-śliwkowo-jagodowy bukiet. Nieco nut wędzonych, garść ziół polnych z naciskiem na tymianek i rozmaryn. Zupełnie w tle, jedynie w niektórych momentach, pojawia się dym i espresso. Całość dobrze skomponowana, bez przegięcia w żadną ze stron. Usta potwierdzają ten fakt w każdym calu. Całość w ryzach trzyma żywa owocowa kwasowość, która tworzy elastyczny kręgosłup. Wino pomimo swej mocnej budowy i ciężaru nie zamula (z taką samą chęcią wypiłem pierwszy kieliszek do golonki, jak i drugi do kiełbasy). Przyjemny finisz spod znaku gorzkiej czekolady i mocnej kawy, ale znów w granicach dobrego smaku. Naprawdę porządne wino z potencjałem na kilka lat (jeśli prognozy pogody nagle się zmienią i wiosna wreszcie do nas dotrze, na pewno nie stracicie zostawiając tę butelkę na zimę za rok lub nawet za dwa lata). Jeszcze parę słów o połączeniach kulinarnych, Quinta Seara d’Ordens Reserva polubiła się z pieczoną golonką i wędzoną kiełbasą, powinna też dobrze zagrać z pieczenią wieprzową czy dziczyzną. Wszelkiego rodzaju mięsne dania sowicie doprawione tymiankiem, majerankiem i/lub rozmarynem będą tu na miejscu. Jeśli nie możecie się zdecydować, kupcie kilka butelek i potestujcie, cena wina wręcz do tego zachęca.

 

Nazwa: Douro DOC Reserva 2015

Producent: Quinta Seara d’Ordens

Miejsce zakupu: Słoneczna Winnica (wino otrzymane od producenta)

Cena: 53zł

Rodzaj wina: czerwone, wytrawne

Ocena: 5-

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s